Streszczenie olsztyńskiej debaty prezydenckiej: Andrzej Ryński, Anna Wasilewska, Marcin Adamczyk, Andrzej Maciejewski.

Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe w całym kraju, w tym wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Mieszkańcy już podglądają kandydatów, szukając wpadek, afer i powodów, dla których mieliby na kogoś oddać głos. Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna postanowiło pomóc wyborcom w podjęciu decyzji. 15 października zorganizowali oni debatę prezydencką. Zaproszeni zostali wszyscy kandydaci na prezydenta Olsztyna.

Chęć udziału potwierdzili: obecny prezydent Piotr Grzymowicz, Czesław Małkowski, Andrzej Ryński, Iwona Arent, Anna Wasilewska, Marcin Adamczyk i Andrzej Maciejewski. Niestety, tylko czwórka zaproszonych dotarła.

Trójka kandydatów: Piotr Grzymowicz, Iwona Arent i Czesław Małkowski, stwierdziło, że ma lepsze rzeczy do roboty niż kontaktowanie się z wyborcami i przedstawianie im swoich postulatów. Grzymowicza zajęły „pilne obowiązki” (czyżby zapomniał, że już raz dostał żółtą kartkę od mieszkańców, przy organizowaniu referendum w sprawie jego odwołania?), Małkowski „brał udział w spotkaniu pewnego koła”, a Iwona Arent patrzyła maślanymi oczkami w Jarosława Kaczyńskiego, który organizował akurat konwencję PiS w Olsztynie. Potwierdzili obecność, mieli czas by odpowiednio rozplanować sobie dzień, a w ostatniej chwili pokazali wyborcom goły tyłek. Apeluję do Olsztynian, aby pokazali środkowy palec podczas wyborów tej Świętej Trójcy, która najwyraźniej nie ma niczego mądrego do powiedzenia. Ich pogarda wobec mieszkańców i brak chęci kontaktu z nimi, są oburzające, skandaliczne i godne pożałowania. WSTYDŹCIE SIĘ.

Czwórka kandydatów jednak pokazała, że jest dojrzała, że szanuje wyborców i że odpowiada na zainteresowanie społeczne, dzięki czemu debata mogła się odbyć. Już za samo odpowiedzenie na potrzeby mieszkańców, należą im się brawa. Spotkanie odbyło się o godzinie 18, w Liceum Ogólnokształcącym nr 1 w Olsztynie, a zorganizowane zostało przez Forum Rozwoju Olsztyna. Prowadzącymi byli Bartłomiej Biedziuk i Izabela Stackiewicz (która prezentowała się raczej mizernie, bo strasznie trząsł się jej głos). Transmisja internetowa debaty w jakości HD była dostępna na wielu portalach olsztyńskich mediów. Zdarzyła się tylko jedna wpadka – raz dano zły podpis kandydata, ale cała reszta przekazu przebiegała bez problemu i zasługuje na piątkę z plusem.

Debatę podzielono na dwie części. Na początku, kandydatom zadano osiem pytań. Każdy z nich miał półtorej minuty na odpowiedź. Nie mogli ze sobą polemizować ani odnosić się personalnie do innych kandydatów. W drugiej części, mogli odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie” na trzy pytania. Na koniec (mimo że nie było to zaplanowane), pojawiły się dwa pytania od publiczności.

Tyle, jeżeli chodzi o sprawy formalne. Pozwolę sobie przedstawić krótko sylwetki kandydatów, biorących udział w debacie oraz moją ocenę poziomu ich wystąpień.

SYLWETKI KANDYDATÓW I OCENA WYSTĄPIEŃ:


  1. MARCIN ADAMCZYK (PSL) - Doktor nauk prawnych i adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji UWM. Działał w Radzie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Olsztynie, Radzie Programowej TVP Olsztyn i Radzie Społecznej Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Prywatnie jest mężem i ojcem dwójki dzieci. Podczas debaty zaprezentował się jako rzeczowy kandydat. Jego hasła były nośne, konkretne i celnie trafiały w problemy Olsztyna. Nie czytał z kartki, dużo się rozglądał i ruszał głową, był dość dynamiczny, chociaż sprawiał wrażenie nieco przestraszonego.
  2. ANDRZEJ MACIEJEWSKI (KNP) Magister politologii i nauk społecznych Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie. Pracował jako menadżer ds. sprzedaży, przedstawiciel handlowy, nauczyciel, dziennikarz i redaktor naczelny. W latach 2001 – 2002 pełni funkcję pełnomocnika wojewody warmińsko-mazurskiego ds. współpracy z Obwodem Kaliningradzkim. Jest ekspertem ds. wchodnich w Instytucie Sobieskiego w Warszawie. W latach 1990 – 1994 był radnym Bartoszyc. Jako jedyny z kandydatów wstawał z miejsca podczas odpowiadania na pytania, co uznaję za duży plus i okazanie szacunku wyborcom. Dużo gestykulował, nie czytał z kartki. Miał pewne problemy z konkretnym i rzeczowym zaprezentowaniem najbardziej chwytliwych pomysłów i wysłowieniem się.
  3. ANDRZEJ RYŃSKI (KWW Andrzeja Ryńskiego „Olsztyn Przyjazny Ludziom”)Ukończył studia wyższe na kierunku nauk politycznych i studia podyplomowe w zakresie integracji europejskiej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Był działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej i PZPR. W latach 1994 – 1998 roku sprawował urząd prezydenta Olsztyna. W 1998, 2002, 2006 i 2010 roku uzyskiwał mandat radnego sejmiku warmińsko-mazurskiego. Od 1999 do 2006 roku był marszałkiem województwa. W 2007 roku został prezesem zarządu Przedsiębiorstwa Gospodarki Miejskiej Sp. z.o.o. w Olsztynie. Prywatnie jest mężem i ma syna. Na początku debaty prezentował postawę zamkniętą, ale z czasem wyraźnie stawał się coraz bardziej otwarty i rozluźniony. Odpowiedzi ładne pod względem retorycznym i merytorycznym, umiejętnie wplótł w nie zapewnienia, że zna się na rzeczy, bo był już prezydentem. Zdarzało mu się zerkać na kartkę. Piękne bon moty.
  4. ANNA WASILEWSKA (PO) Ukończyła Akademię Rolniczo-Techniczną na wydziale Technologii Żywności, Studium Kwalifikacyjne Pedagogiczne i Pedagogiki Specjalnej w Instytucie Kształcenia Nauczycieli im. Władysława Paskowskiego w Warszawie i studia podyplomowe menadżerów oświaty w Bałtyckiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Koszalinie. Technolog żywności, pedagog specjalny i menadżer oświaty. W latach 2007 – 2009 była wiceprezydentem Olsztyna, w 2009 roku rozpoczęła pracę w Urzędzie Marszałkowskim (jako dyrektor Departamentu Sportu), a od 2010 roku jest Radną Sejmiku i Członkiem Zarządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Podczas debaty zaprezentowała się najsłabiej z całej czwórki, dużo czytała z kartki, była wyraźnie zdenerwowana, nie potrafiła mówić o swoich zasługach w tak finezyjny sposób jak Andrzej Ryński. Miała problemy z wysłowieniem się, często odbiegała od tematu i przeciągała nieciekawe wątki. Wyglądała na osobę agresywną, konfliktową i wrogą, podczas pytań publiczności.

Bardzo irytującą manierą wszystkich kandydatów, było mówienie „tak jak moi poprzednicy powiedzieli” lub „popieram mojego poprzednika”. Tymi zwrotami oddawali pole swoim przeciwnikom, dodając powagi ich słowom i ograniczając własne pole manewru. Tworzą tym wrażenie, że potrafią tylko sobie nawzajem przytakiwać, co jest strzałem w stopę. Oczywiście każdy może mieć inne odczucia co do kandydatów, dlatego polecam obejrzeć nagranie z debaty, do którego link zamieszczony jest poniżej.

Dla tych jednak, którzy nie mają czasu lub ochoty, prezentuję pokrótce wszystkie pytania i wszystkie odpowiedzi kandydatów w skróconej formie, prezentującej sens wystąpienia i to w jaki sposób je odebrałem.

PYTANIA I ODPOWIEDZI KANDYDATÓW

I część: Osiem pytań i półtorej minuty na odpowiedź

Pytanie 1: Czy stosowane dotychczas metody konsultacji dają realną możliwość wpływu na decyzje podejmowane przez Urząd Miasta? Czy sposób konsultowania decyzji powinien ulec zmianie?

Marcin Adamczyk (PSL): Adamczyk skrytykował obecnie prowadzone „pseudokonsultacje” i zapowiedział powołanie rady menadżerów i rady seniorów, by móc słuchać głosów mieszkańców. „Chcemy pomagać, a nie utrudniać życie naszym mieszkańcom”

Andrzej Maciejewski (KNP): Zwrócił uwagę na podział „my, wy, oni” i zauważył, że miasto musi być jak jedna drużyna z odpowiednim trenerem.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): Przypomniał, że suwerenem każdej władzy są mieszkańcy. „Należy wzmocnić rolę rad osiedlowych”

Anna Wasilewska (PO): „Konsultacje powinni prowadzić profesjonalni amatorzy”.

Pytanie 2: Jakie decyzje należy podjąć, aby Olsztyn nie ulegał dalszej suburbanizacji?

Marcin Adamczyk (PSL): „Pomyśleć o parkingach wielopoziomowych dla samochodów w centrum”

Andrzej Maciejewski (KNP): Wizja miasta powinna być konstruowana całościowo, od ogółu do szczegółu. Działań należy konsekwentnie i logicznie od początku do końca.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): „Należy dążyć do tego by to co znajdzie się wewnątrz obwodnicy (Olsztyna, dop. autor) stanowiło integralną część i stanowiło podstawy do tworzenia warunków do zrównoważonego i zintegrowanego rozwoju”. Zwracała uwagę na współpracę z gminami, organizowanie właściwego transportu publicznego i rozwiązanie problemów komunalnych, „Olsztyn jako miasto przyjazne ludziom, gdzie wszystkie inwestycje mają służyć ludziom”

Anna Wasilewska (PO): „Współpraca z gminami ościennymi”, „Przyjaźnie zorganizowany transport, rozwijanie linii tramwajowych i integracja ich z autobusami, ścieżki rowerowe”, postawienie na bardziej czytelną, przemyślaną i zintegrowaną strategię rozwoju miasta.

Pytanie 3: Jakie powinny być główne założenia strategii transportowej Olsztyna?

Marcin Adamczyk (PSL): W swojej wypowiedzi koncentrował się na kierowcach samochodów, proponował nową drogę łączące osiedle Generałów z Kortowem, budowę nowego odcinka ulicy Bałtyckiej, przerabianie objazdów na pełnowartościowe drogi. Jest za ścieżkami rowerowymi w parkach i udostępnieniem buspasów dla motorów.

Andrzej Maciejewski (KNP): Ponownie zwracał uwagę na to, że wszystko musi się uzupełniać, być logiczne i tworzyć spójną całość. Proponował by opłacony bilet parkingowy mógł również służyć jako bilet komunikacji miejskiej i by w związku z budową linii tramwajowych i utrudnionym dojazdem na Jaroty, Pieczewo i Nagórki, komunikacja miejska zimą była bezpłatna.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): Proponował zbudowanie sprawnego systemu przebiegu ulic, wybudowanie pięciu bezkolizyjnych skrzyżowań. Wyremontowanie najbardziej zniszczonych chodników i ulic. Jest za rozszerzaniem sieci ścieżek rowerowych i ekologicznym oraz tanim transportem zbiorowym. „Transport to krwiobieg i to powinien być jeden z głównych elementów troski władz Olsztyna”.

Anna Wasilewska (PO): Zwracała uwagę na potrzebę konsultowania polityki transportowej z mieszkańcami i wykorzystanie kolei i torów. „Moją mocną stroną jest to, że pracuje z osobami mądrzejszymi od siebie i rozmawiam z profesjonalistami”.

Pytanie 4: Co należy zrobić aby Śródmieście znowu tętniło życiem?

Marcin Adamczyk (PSL): „Chcemy wzorować się na doświadczeniach poznańskich”, propozycja specjalnego programu dla starówki, który ma się opierać na wzmocnieniu miejscowego biznesu i ulgach podatkowych dla przedsiębiorców.

Andrzej Maciejewski (KNP): „Mówimy o ściąganiu turystów, a mieszkańcy nie znają historii Olsztyna”. Eksponowanie zabytków i wykopalisk. Zwraca uwagę na konflikt interesów między klubami a mieszkańcami: „mieszkańcy nie mogą się czuć zagrożeni, że mają pecha mieszkać w Śródmieściu” i zawarcie kontraktu między chcącymi spokoju mieszkańcami i ożywiającymi miasto knajpami.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): „Czuję się ojcem sukcesu pod tytułem starówka”, przypomniał, że dwadzieścia lat temu w czasie jego prezydentury, przygotowano program rewitalizacji starówki i rozpoczęto jego realizację. Zaproponował dawanie ulg przedsiębiorcom działającym poza sezonem turystycznym, „wyprowadzenie studentów miasteczka akademickiego do miasta” i połączenie koszar Dragonów ze starówką w jedną całość.

Anna Wasilewska (PO): „Jak będą miejsca pracy i jak będą ludzie mieli pieniądze, to starówka odżyje”. Promowanie marki Olsztyna i jego dziedzictwa, sprawienie by turyści zostawiali pieniądze w Olsztynie, ograniczenie liczby reklam na starówce.

Pytanie 5: W Olsztynie przez wiele lat nie pojawił się poza Michelin żaden duży inwestor. Czy mają Państwo plan na zmianę tej sytuacji i zachęcenie dużych pracodawców do otwierania swoich firm w stolicy Warmii i Mazur? Czy może warto skoncentrować się na wspomaganiu lokalnej przedsiębiorczości? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Marcin Adamczyk (PSL): „Dobrobyt miasta zaczyna się od inwestowania w miejsca pracy”. Pozyskiwanie inwestorów, pomaganie w rozwiązywaniu ich problemów i stworzenie wydziału w urzędzie miasta, który się tym zajmie. Hasło, które słyszy z ust inwestorów: „Po pierwsze nie przeszkadzać nam, a my sobie poradzimy”. Proponuje stworzenie Rady Biznesu, która będzie pomagała w strategicznych inwestycjach i kierunkach rozwoju miasta, oraz współpracę z instytucjami mającymi doświadczenie w pozyskiwaniu inwestorów.

Andrzej Maciejewski (KNP): „Olsztyn jest w kręgu zainteresowań przedsiębiorców, ale Olsztyn nie ma nic do zaoferowania”, „Sponsorzy i podatnicy muszą zostać docenieni”, jego zdaniem priorytetem jest pilnowanie miejsc pracy. Stworzenie bonów parkingowych dla przedsiębiorców płacących podatki od nieruchomości. Dialog między ratuszem a inwestorami.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): „Olsztyn musi wykorzystać swoje geopolityczne i gospodarcze położenie”, „Olsztyn może być oknem na wschód, pomostem między Europą zachodnią i Europą wschodnią”. Przywrócenie rangi współpracy z miastami partnerskimi, stworzenie zespołu fachowców i menadżerów zajmujących się inwestycjami, właściwa promocja miasta, pokazywanie, że Olsztyn jest miastem ludzi młodych i wykształconych. Pomoc funkcjonującym już, małym przedsiębiorcom.

Anna Wasilewska (PO): Stworzenie centrum obsługi inwestora, miasto powinno opracować jednakowe standardy współpracy z przedsiębiorcami, by rodzimi przedsiębiorcy mogli znaleźć pracę. „Zrobić jakoś, po nowemu poukładać”.

Pytanie 6: Czy rozwój ekonomiczny Olsztyna powinien opierać się o kilka specjalizacji gospodarczych? Jeśli tak, jakie to powinny być specjalizacje?

Marcin Adamczyk (PSL): „Skupienie się na jednym rodzaju przemysłu stanowi zagrożenie dla miasta”. Wykorzystywanie potencjału wszystkich szkół wyższych. Transfer technologii naukowej do biznesu. Olsztyn jako centrum szkolnictwa średniego.

Andrzej Maciejewski (KNP): „Czasy monolitów się skończyły”, postawienie na intelektualną moc i młodzieńczy wigor studentów, współpraca z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim. Kształcenie pod aktualne potrzeby rynku. „Nauka ma zacząć budować nie tylko biznes, ale to miasto.”

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): Szybkie reakcje na zmiany na rynku pracy. Wspomniał o tym, że spotkał się z przedstawicielami Siemensa i namawiał ich by inwestowali w Olsztynie. Proponował wsparcie dziedzin, które są Olsztynowi „przypisane” (przemysł chemiczny, przemysł rolno-spożywczy, meblarstwo) i kształcenie w kierunku dającym szansę na zatrudnienie. Zastanawiał się też, czy Olsztyn nie powinien poszerzyć swoją specjalizację o formę sanatoryjno-leczniczą.

Anna Wasilewska (PO): Współpraca z uczelniami wyższymi. Rozwój medyczny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, postawienie na obiekty sanatoryjne. Dalsze wspieranie przemysłu chemicznego i rolno-spożywczego.

Pytanie 7: Jakie powinny być główne założenia „Strategii Rozwoju Kultury Olsztyna do roku 2025” i jakie powinny być konkretne efekty jego wdrożenia?

Marcin Adamczyk (PSL): Wsparcie kulturalne młodzieży, stworzenie sztandarowej imprezy olsztyńskiej „Olsztyniada” i dużego festiwalu muzycznego. Reaktywowanie imprez, które się Olsztynianom podobały (np. Czwartki Szantowe, po tej propozycji wybuchły brawa). Zorganizowanie imprez na okres jesienno-zimowy.

Andrzej Maciejewski (KNP): „Nie mamy problemu braku imprez, mamy problem braku menadżerów organizujących imprezy na poziomie ogólnopolskim”. „Jak się nie ma pieniędzy, to nie ma kultury”. Olsztyn jako stolica sportów wodnych w Polsce.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): Należy łączyć kulturę z edukacją i traktować ją jako element budowania regionalnej tożsamości. „Wykorzystać to co dotychczas zrobiono”, podejść nowatorsko do już realizowanych inicjatyw. Potrzebna duża sztandarowa impreza kulturalna.

Anna Wasilewska (PO): Współpraca kulturalna miasta i województwa. Wielokulturowość to największa wartość, każdego trzeba uszanować, każdemu trzeba dać szansę, by dziedzictwo kulturowe było przekazywane następnym pokoleniom. Wspomniała też o budowaniu sali sportowej.

Pytanie 8: Co powinno składać się na tożsamość lokalną mieszkańców i w jaki sposób można ją zbudować?

Marcin Adamczyk (PSL): Dialog, dialog, jeszcze raz dialog, z organizacjami pozarządowymi. Nie przeszkadzać im, tylko pomagać. „Nie potrafimy sobie odpowiedzieć na pytanie: kto to jest mieszkaniec Olsztyna i z czym to się wiąże”. Budowanie pozytywnego wizerunku miasta. Wielokulturowość to pozytywna cecha.

Andrzej Maciejewski (KNP): Uwolnienie aktywności mieszkańców. „Spróbujmy wypracować pewną ideę Olsztyna jako miasta „cool”, sympatycznego, ciepłego”. Zwrócił uwagę na to jak zdrowe jest nasze środowisko. „Jesteśmy szczęśliwcami a chodzimy smutni. Mamy coś, czego nie mają inni, zacznijmy się tym cieszyć, doceniać i chwalić”.

Andrzej Ryński (KWW Olsztyn Przyjazny Ludziom): „Idziemy do przodu, pamiętamy o historii, ale nie mamy głowy odwróconej w tył”. Tożsamość trzeba budować jako tożsamość ludzi nowoczesnych, żyjących w cywilizowanej Europie. Trzeba włączyć do budowania takiej myśli stowarzyszenia i placówki edukacyjne. Wykorzystać osoby starsze, które mogą dać patriotyczną lekcję młodszemu pokoleniu.

Anna Wasilewska (PO): W sumie nie wiem o co tej Pani chodziło, kluczyła wokół tematu i nie dała raczej konkretnej odpowiedzi na pytanie.

II część: Trzy pytania i odpowiedź „tak” lub „nie”

1. Czy ceny biletów autobusowych powinny zostać obniżone?

-Adamczyk (TAK)

-Maciejewski (NIE)

-Ryński (TAK)

-Wasilewska (NIE)

2. Czy w Olsztynie powinny powstać kolejne galerie handlowe?

-Adamczyk (TAK)

-Maciejewski (NIE)

-Ryński (NIE)

-Wasilewska (TAK)

3. Czy Stare Miasto powinno być zamknięte dla ruchu samochodowego (wyłączając mieszkańców Starego Miasta i samochody dostawcze) przez cały rok?

-Adamczyk (NIE)

-Maciejewski (TAK)

-Ryński (NIE)

-Wasilewska (NIE)

Podczas pytania o galerie handlowe, Anna Wasilewska, która opowiedziała się za ich powstawaniem, została wybuczana przez salę. W dość niedorosły sposób zachowała się prowadząca debatę, która zaczęła się śmiać, zamiast próbować opanować publikę. Podczas spotkania miało nie być pytań „z sali”, z powodu ograniczonego czasu i neutralności jeśli chodzi o pytania, jednak przez nieobecność trzech bufonów mających w nosie mieszkańców Olsztyna, organizatorzy mogli pozwolić sobie na dwa dodatkowe pytania od publiczności.

Pierwsze pytanie od publiczności: mężczyzna z widowni poprosił o bardziej konkretne przedstawienie sposobu w jaki miasto miałoby ściągać inwestorów.

Adamczyk: Uzbrojenie terenów miejskich i wprowadzenie ich do WM Strefy Ekonomicznej. Zmniejszone podatki w zależności od ilości miejsc pracy jakie gwarantują inwestorzy.

Maciejewski: Rozpoczęcie rozmów z gminami by zdobywać ziemię pod inwestycje. Obniżenie podatków, zajęcie się nadmiarem lokali biurowych.

Ryński: Dawanie różnorodnych, czasowych przywilejów nowym przedsiębiorcom. Brak gotowych recept, trzeba być przyjaznym wobec partnerów gospodarczych i mieć elastyczne podejście do inwestorów.

Wasilewska: Uaktualnienie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Jednakowe procedury i wymagania dotyczące przedsiębiorców. Centrum obsługi inwestora. Kandydatka wdała się w dyskusję z uczestniczką na temat swojego wcześniejszego cieszenia się z galerii handlowej.

Po odpowiedziach, jedna z obecnych na sali kobiet skomentowała odpowiedzi kandydatów: „Olsztyn jest wielkim miastem pełnym biednych ludzi, a wielkie sieci handlowe niszczą zakłady fryzjerskie, drobnych przedsiębiorców, drobne piekarnie, drobne sklepy spożywcze, osoby, które tu płacą podatki. Co z tego, że się otworzy kolejna galeria jak jest tutaj 50 tysięcy studentów. Studenci kupią w sieciówkach, a lokalni przedsiębiorcy nie będą mieli z czego żyć. Ludzie mają gdzie kupić, ale nie mają za co kupić, bo nie mają gdzie pracować.


Drugie pytanie od publiczności: Kolejne pytanie zadała kobieta, która uważała, że nasz kraj jest wyniszczony i wymaga ratunku. Mówiła dość długo, jednak wyklarowało się ogólne pytanie: „Jak zatrzymać młodych ludzi, którzy uciekają za chlebem za granicę i jak pomóc starszym ludziom?”

Adamczyk: „Część argumentów (zadającej pytanie, przyp. autor) jest skierowanych do dużej polityki”. Prezydenci miast powinni kreować pozytywny klimat dla inwestycji. Program budowy tanich mieszkań. Od szkolnictwa średniego po szkolnictwo wyższe – dobrze wyedukowany człowiek będzie miał większa szansę na znalezienie pracy. To zaowocuje.

Maciejewski: „Na problem migracji nikt nic nie poradzi, bo nie zamkniemy granic.” To naturalny proces. „Konia z rzędem i Nobel temu kto to rozwiąże”. Wraca się do miejsc miłych, gdzie jest otoczka, szkoła, żłobek, kultura, czyste środowisko, mieszkanie, miejsce pracy. Człowiek lubi miejsca sympatyczne, miłe i zdrowe. „Musimy uwierzyć, że możemy coś zmienić, by mieszkańcy poczuli, że są mieszkańcami, a nie maszynkami do głosowania”

Ryński: „Absolutnie się nie zgadzam, że 25 lat zostało zmarnowane. Nie zostało zmarnowane, czego jest dowodem dzisiejsze spotkanie”. Dla osób starszych: Karta Seniora (przywileje w jednostkach kultury, sportu, rekreacji, wypoczynku). „Nie obiecuję pieniędzy wprost bo miasto nie ma takich możliwości”. Proponowanie seniorom kształcenia w uniwersytetach trzeciego wieku. Dla młodych trakcyjny system edukacyjny, kształcenia, atrakcyjne warunki pracy, pozyskiwanie inwestorów, przyjazne miasto.

Wasilewska: To że mamy problemy i że powinniśmy zwrócić uwagę na seniorów i osoby niepełnosprawne to podstawowe zadanie samorządu. „Wszyscy Polacy jesteśmy nauczeni, żeby narzekać”. Ogólnie przekaz negatywny i raczej wrogo nastawiony do zadającej pytanie kobiety.

I tyle. Na koniec działacze PSLu zaprosili jeszcze na tort, bo Marcin Adamczyk miał urodziny. Całą debatę oceniam pozytywnie, niezależnie od tego jak wypadli niektórzy kandydaci. Pomogła mi ona wybrać odpowiednią osobę, której poczynania, od teraz, będę jeszcze uważniej obserwował. Duże brawa należą się stowarzyszeniu Forum Rozwoju Olsztyna oraz firmom i mediom lokalnym, które z nimi współpracowały. To świetny przykład zaangażowania obywatelskiego. Oby takich więcej!

Profesor Hartman ma rację. O kazirodztwie MOŻNA i powinno się dyskutować.

No to mamy święte oburzenie. Profesor Hartman miał czelność na swoim blogu zastanawiać się, czy to nie dobry moment na rozpoczęcie dyskusji o zniesieniu kary za kazirodztwo. Został przeczołgany przez media, skopany przez własną uczelnię, a na koniec wyrzucony z Twojego Ruchu (którego członkowie zresztą i tak uciekają z partii aż się za nimi kurzy).

Za co? Za to, że chciał dyskutować, tak jak to się robi w cywilizowanych krajach. Zamiast argumentów doczekał się jednak tylko udawanego szoku i populistycznego linczu. Bo jak to, rozmawiać o kazirodztwie? Jak tak można? „Kazirodztwo” to prawie jak przekleństwo. Moralnie zakazanym jest w ogóle wypowiadanie tego słowa!

Niestety, wcześniej czy później, tak czy siak, czeka nas dyskusja na ten temat. Czemu? Bo motyw kazirodztwa coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej. Mamy go w popularnej serii „Gra o Tron”. Jest w naprawdę wielu anime i visual novel, które cieszą się coraz pierwszą popularnością w Polsce. Pojawia się w serialach paradokumentalnych, w stylu „Dlaczego ja?” i „Trudne sprawy”. Według statystyk Google Trends, ilość wyszukiwań hasła „incest porn” (porno kazirodztwo) rośnie. Oczywiście na stronach pornograficznych możemy znaleźć całą masę tego typu filmów czy opowiadań. Na stronie RedTube, w tym miesiącu, najlepiej ocenianym filmikiem jest „I Love My Sister’s Big Tits”, zapewne o niezbyt skomplikowanej fabule. Na polskich portalach z opowiadaniami erotycznymi najwięcej wyświetleń mają historie o siostrach, braciszkach i ciotkach. To są fakty. Niemiecka Rada Etyki, w której zasiadają lekarze, etycy i prawnicy, zbadała sprawę i w 90-stronicowym dokumencie przedstawiła rządowi dlaczego kazirodztwo nie powinno być karane i jak zwalczać jego negatywne skutki (!). Tutaj macie państwo cały dokument, jeśli ktoś będzie zainteresowany mogę przetłumaczyć parę fragmentów, napiszcie tylko w komentarzach.

Niby-argument: „to wyruchaj swojego brata”

Właśnie tę informację komentował profesor Hartman, mówiąc, że należy rozpocząć dyskusję o zniesieniu kar za kazirodztwo. W Niemczech, grozi za nie do trzech lat więzienia, u nas, do pięciu. Przez pięć lat przeciętny młody człowiek może zrobić studia licencjackie i magisterskie.

Niemiecka instytucja uznała rzecz oczywistą – że dwoje dorosłych ludzi w pełni władz umysłowych i za obopólną zgodą, może uprawiać seks, co w Polsce jest oczywiście nie do pomyślenia, bo tutaj sprawy łóżkowe obcych ludzi muszą być ocenione przez rzeszę internetowych „specjalistów”. Co najgorsze, oceniane są w perspektywie własnej, że skoro ja czegoś nie robię, to inni też nie mogą, a pierwszym argumentem przeciw jest „skoro jesteś za, to pewnie ruchasz matkę/pukasz siostrę”. Ostatnio takim intelektualnym pasztetem strzelił szef pewnego browaru, który zasugerował znanemu bokserowi by ten, za przeproszeniem, possał chuja matce, skoro jest zwolennikiem równych praw dla homoseksualistów. Taki typowy przykład „logiki” z polskiego piekiełka. Są ludzie, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że ktoś może szanować wolę innych dorosłych osób, decydujących o swoim życiu prywatnym. Są ludzie, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że ktoś myśli inaczej od nich, a przy tym nikogo nie krzywdzi.

Po pierwsze: wady genetyczne

To oczywiście najgłupszy argument, który pojawia się w dyskusjach (poza wyzwiskami i takimi tam). Mamy też dwa inne, bardzo często przywoływane. Pierwszym z nich jest podwyższona szansa na potomstwo z wadami genetycznymi. Przytoczę parę kontrargumentów, które możecie odnaleźć również w dokumencie Niemieckiej Rady Etyki:

-Argumenty dotyczące przekazywania wadliwych genów nie mają znaczenia, gdy przez użycie środków antykoncepcyjnych lub z powodów naturalnych zajście w ciążę jest wykluczone. W związku z tym, całkowite zabronienie takich kontaktów w świetle argumentu jest bezsensowne.

-Nie możemy zakazywać seksu osobom, które mają genetyczne skazy (nie wpływające na ich pełnię władz umysłowych) lub nie mają oczekiwanych przez Państwo cech.

-Obywatele mają pełne prawo do prokreacji i decydowaniu o tym czy spłodzą potomstwo czy nie, nawet jeżeli są świadomi, że może być obciążone genetycznie. To do nich należy decyzja.

Te kontrargumenty są moim zdaniem sensowne. Możemy zabronić milionom ludzi uprawiać seks z powodu ich wad genetycznych albo warunków materialnych, ale tego nie robimy, bo przyjmujemy zasadę, że w gestii rodziców pozostaje to czy dziecko w ogóle zaistnieje, czy nie. Nie znamy przyszłości, nie wiemy czy dziecko będzie upośledzone, nawet jeżeli w pewnych sytuacjach jest na to większa szansa (pomijam fakt, że u zupełnie zdrowych par też zdarzają się takie sytuacje). Dziecko jest zamknięte w „kocim pudełku”, dopóki go nie otworzymy.

Po drugie: wykorzystywanie w rodzinie

To był pierwszy argument przeciwników kazirodztwa. Drugim jest: możliwość wykorzystywania członków rodziny, wymuszania na nich seksu i hodowania w celach seksualnych. Kwestia wykorzystywania nieletnich jest tutaj bez znaczenia, bo taki czyn i tak podpada pod pedofilię, więc, teoretycznie, tak czy siak, sprawca zostanie ukarany. Dlatego ten wątek kompletnie zostawiamy. Mamy na to paragrafy.

Chodzi tutaj o zjawisko „groomingu” (dziękuję Marlowowi, który podrzucił mi tę nazwę), a konkretniej o jego aspekt – wychowywanie dziecka/przymuszanie rodzeństwa tak, by można je było potem wykorzystać seksualnie i kształtowanie w tym celu jego psychiki. Według niemieckiego raportu jednak, takie sytuacje wśród dorosłych osób praktykujących kazirodztwo występują tak często jak u par niespokrewnionych ze sobą. „Seks w zamian za coś”, „wymuszanie seksu przez opiekuna” i inne formy oddziaływania przymusowego na psychikę osoby dorosłej, tak jak seks z nieletnimi, są również karalne. Obecne prawo ma narzędzia by przeciwdziałać takim nadużyciom. Trzeba je po prostu umieć egzekwować.

Zakaz kazirodztwa nie uderza w osoby dopuszczające się danego przestępstwa. Uderza w ogół osób, które pozostają w relacji seksualnej ze swoimi krewnymi/rodziną, nawet jeżeli te relacje nie noszą znamion krzywdzenia czy wykorzystywania. Nie możemy zamknąć oczu i powtarzać w kółko: „jak brat z siostrą to zawsze gwałt, jak brat z siostrą to zawsze gwałt”, bo tak nie jest. Musimy karać przestępstwo – czyli wykorzystywanie, a nie ogół czynności mogących być z nim związanych. To trochę tak jakby zakazywać seksu, bo może dojść do gwałtu. Fakt, że siostra może się zakochać w bracie lub córka w ojcu mnie wcale nie dziwi. Wychodzę z założenia, że miłość między dwiema dorosłymi osobami w pełni władz umysłowych i za obopólną zgodą może się pojawić zawsze i musi zostać uszanowana. Kiedyś, niebywałym wydawało się, że dwie osoby z różnych warstw społecznych mogą się kochać. Bo jak to, szlachcic się zakochuje w wieśniaczce? To niemożliwe! A jednak.


Warto dyskutować

Możecie się państwo nie zgadzać z tym co piszę – ba, wręcz spodziewam się, że większość czytelników kręci właśnie nosem na ten tekst. Czekam oczywiście na kontrargumenty do tego co napisałem, możemy dyskutować. WŁAŚNIE. Możemy dyskutować. Możemy? Oczywiście! Wyłożyłem swoje racje, uważam je za sensowne. Nie czekam na święte oburzenie, gdy tylko usłyszy się o kontrowersji, czekam na słowa. Mam w nosie tabu. Zakaz czytania, pisania i myślenia o czymś nie ma prawa istnieć we współczesnym świecie.

Kompletnie nie rozumiem tego oburzenia na profesora Hartmana, który chciał, komentując to co się wydarzyło w Niemczech, po prostu porozmawiać i wymienić argumenty. Skończyło się na linczu – medialnym, naukowym, partyjnym. Mimo że ci, którzy nie chcieli dyskutować albo uważali dyskusję na ten temat za daremną, wcale nie musieli tego przecież robić.

Czy dyskusja bez wyzwisk, złośliwości i świętego oburzenia przestanie być w Polsce tabu?

Uwaga! ANKIETA: Czy kazirodztwo wśród dorosłych osób powinno być karalne?