Piotr Grzymowicz vs Czesław Małkowski – stabilność i seks vs zmiany i problemy

Ponad dwa lata temu, w tekście o „olsztyńskich bólpasach”, pisałem, że wyborcy są pamiętliwi i zapewne rozliczą Piotra Grzymowicza z jego złej passy”. Słowa stały się ciałem. W pierwszej turze wyborów wygrał Czesław Małkowski, czekamy na „dogrywkę”. Śmiać się? Czy płakać?

Nie wiem jak wiele osób wierzyło w to, że Czesław Małkowski odrodzi się niczym feniks z popiołów. Po wybuchu seks-afery można było odnieść wrażenie, że rządzący Olsztynem w latach 2001 – 2008 prezydent, został na zawsze wykluczony ze świata polityki. Nie udowodniono mu gwałtu, jednak sam przyznał się do kontaktów seksualnych z urzędniczką (żona zapewne nie była zadowolona), a w tle rozbrzmiewały odważne, perwersyjne słowa wypowiadane przez telefon i jęki na ratuszowej wieży. Wieża ratusza stała atrakcją turystyczną Olsztyna, bo wczasowicze pytają czasami przewodników wycieczek, czy to to słynne miejsce na którym Małkowski posuwał jedną z urzędniczek. Niestety, nie doceniono starań prezydenta w sferze promowania warmińsko-mazurskiej turystyki, bo dostał od mieszkańców kopa w tyłek.

Zdarzało się jednak, że niektórzy wspominali Małkowskiego, mówiąc: „a, za Małkowskiego było lepiej, przynajmniej spokój był i imprezy były”. Coś w tym jest. Obecny prezydent, Piotr Grzymowicz, zastał Olsztyn „drewniany”, a chce zostawić „zabetonowany”, za co mieszkańcy szczerze go nienawidzą. Zapoczątkowana przez niego budowa tramwajów jest męcząca dla kierowców, irytująca dla pasażerów komunikacji miejskiej (mają zostać usunięte niektóre linie autobusowe, co utrudni części studentów dotarcie na uczelnię), ciągle się opóźnia i ogólnie wszyscy, poza osobami sentymentalnymi wizjonerami, mają ją w dupie. Robienie inwestycji po to by „były”, bez konkretnego przemyślenia. I głupie obietnice. Miał być nowy stadion. I co? I nie ma. Miała być nowa hala. I co? I też nie ma! W dodatku usuwanie drzew i zieleni oraz betonowanie miasta, potępiane przez mieszkańców. Problemy z uszanowaniem organizacji pozarządowych i ich roli w procesie kreowania przestrzeni. Nie słuchanie obywateli i robienie wszystkiego po swojemu. Wielu też narzeka na brak dużych imprez, które wypromowałyby Olsztyn.

Część osób po prostu nie trawi Grzymowicza. Mieliśmy tego przedsmak, podczas nieudolnie zorganizowanej przez aktywistów Twojego Ruchu próby zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta (nieudanej). Te wszystkie zmiany, które „Grzymek” wprowadza, odczuwamy na co dzień. Wiele osób tęskni za Małkowskim. Jego rządy, do czasu feralnej seks-afery, były stabilne i spokojne. Jak mantrę powtarza się, że gdy rządził „Czesiek”, to było więcej imprez. A wiadomo – lud chce chleba i igrzysk.

Mój znajomy, który głosował na Czesława Małkowskiego w wyborach, zapytany o to czemu go lubi, odpowiedział: „bo jest chłodnym skurwysynem”. Ubrałbym to inaczej w słowa, jednak to niezłe określenie, gdy pominiemy wulgarny wydźwięk. Małkowski jest opanowany i ma niezmienny wyraz twarzy, co sprawia, że pamięć o „stabilności” jego czasów nie może odejść w zapomnienie. Ludzie gotowi są mu wybaczyć grzeszne uczynki w ratuszu. Wielu mieszkańców Olsztyna uważa nawet, że bzyknięcie urzędniczki w godzinach pracy jest pozytywnym zjawiskiem, bo pozwoliło określić orientację seksualną byłego prezydenta (wiadomo, że nie jest „pedałem”). Zresztą, kto by nie bzyknął, nie? Wiadomo, jak to jest.

Małkowski wydaje mi się podobny do Silvio Berlusconiego, jeżeli chodzi o kwestię seks-afer i przymykania oka przez wyborców na jego wyczyny. Ba, niektórzy mieszkańcy Olsztyna pochwalają „zdrową, męską aktywność”, ukazując, że spragnieni sensacji i dramy Polacy uwielbiają kult macho na włoską modłę. Niestety, byłemu prezydentowi brakuje charyzmy, pewności siebie i doświadczenia medialnego, którym może się poszczycić Berlusconi.

Już teraz rodzi to problemy. Czesław Małkowski wyraźnie stara się unikać mediów i mieszkańców. Nie przychodzi na debaty, nie odpowiada na pytania, wykręca się. Boi się starych oskarżeń i przytyków. Jeżeli znów zostanie prezydentem, erotyczna przeszłość będzie za nim podążała. Wypominana, na każdym kroku.

I o ile jestem w stanie wybaczyć seksualne słabości byłego prezydenta (bo kto takich nie ma?), to nie mogę zapomnieć, że swoje miłosne podboje realizował w godzinach pracy. Nie mogę zapomnieć, że ta afera będzie się za nim ciągnęła przez całą kadencję. Przede wszystkim jednak, nie mogę zapomnieć, że strach przed ośmieszeniem sprawia, iż Małkowski ucieka od mieszkańców, boi się konfrontacji z nimi i oponentami politycznymi. To nie Berlusconi, który śmieje się w twarz oskarżycielom. Polski sen o macho pryska.

Jestem zawiedziony olsztyńskimi wyborami prezydenckimi. Na pierwszym miejscu stanęły „mordy”, czyli znane twarze, budzące kontrowersje, których zwolennicy się zwalczają. Piszę o Małkowskim i Grzymowiczu – głosy na nich zostały zrodzone z antagonizmów, znajomości nazwisk, skojarzeń oraz niefrasobliwości mieszkańców. Potem – Arent i Wasilewska, reprezentantki PiS i PO, które nie mają nawet „mord”, mają tylko partie.

A na szarym końcu ci interesujący kandydaci, którzy szanowali wyborców, stawiali się na wszystkie debaty, odpowiadali na pytania, mieli naprawdę coś ciekawego do powiedzenia. Wyjątkowo mi żal dwóch Andrzejów – Maciejewskiego z Nowej Prawicy i Ryńskiego, który startował z własnego komitetu. Wyjątkowo ciekawe osobowości, które chciały słuchać mieszkańców, a nie tylko rzucać suchymi obietnicami wyborczymi i wpisywać się w konflikty. Ostatecznie ci panowie zostali zepchnięci na dalszy plan. Wielka szkoda.

Pozostaje nam teraz starcie „mord”, nie chcących rozmawiać z wyborcami i bojących się konfrontacji. Morda reprezentująca stabilność i seksualne afery zmierzy się z mordą reprezentująca rozwój, nietrafione inwestycje i problemy z nimi związane.

Na jaką mordę zagłosuję? Nie wiem czy w ogóle zagłosuję, bo nie chcę zostać pogryziony. Jeżeli jednak zdecyduję się na sadomasochistyczny eksces, to pewnie wybiorę tą, która częściej kontaktowała się z obywatelami Olsztyna i która odpowiadała na ich pytania „twarzą w twarz” zamiast tchórzyć. Do odważnych świat należy.

Czyli nie zagłosuję.

A buspasy o których pisałem dwa lata temu zrobiono. I… rzeczywiście, miło się po nich jeździ.

Wybory prezydenckie w Olsztynie – który kandydat najbardziej dba o kontakt z wyborcami w sieci i podczas debat? ZESTAWIENIE

Już w ten weekend mieszkańcy Olsztyna wybiorą nowego (?) prezydenta miasta. W szranki stanie ze sobą siedmiu kandydatów: Marcin Adamczyk (KW PSL), Iwona Arent (KW PiS), Piotr Grzymowicz (KWW Piotra Grzymowicza), Andrzej Maciejewski (KW Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego), Czesław Małkowski (KWW Czesława Jerzego Małkowskiego), Andrzej Ryński (KWW Andrzej Ryński – Olsztyn przyjazny ludziom) i Anna Wasilewska (KW Platforma Obywatelska RP). To ostatni moment przed rozpoczęciem wyborów, by ocenić jak pretendenci poradzili sobie z kampanią samorządową.

Wielu mieszkańców Olsztyna będzie zapewne na ostatnią chwilę poszukiwało informacji o kandydatach, ich sylwetkach i programach. Może nawet zechcą się skontaktować z ich komitetami wyborczymi. Co robimy jak chcemy coś znaleźć? Włączamy Google, wpisujemy hasło, klikamy „wyszukaj”. Postanowiłem sprawdzić, i ocenić, jak kandydaci poradzili sobie z prezentacją swojej osoby w sieci i poza nią. Wbrew pozorom jest to bardzo ważna sprawa. W dzisiejszych czasach prezydent musi umieć dotrzeć do swoich wyborców z pomocą internetu, gdzie najłatwiej przekazać pewne informacje. Cały świat poddaje się ciągłej modernizacji technologicznej, a „szef” nowoczesnego, europejskiego miasta nie może być z tyłu, nawet jeżeli chodzi o odpowiednią promocję własnej osoby w sieci.

W zestawieniu pominąłem kwestię wystąpień indywidualnych kandydatów, plakatów i billboardów. To trudniej dostępne źródła, w dodatku zazwyczaj odznaczające się małą ilością konkretów, skupione na prostych hasłach i grafice. Istotne, szczegółowe informacje, konfrontacje kandydatów i odpowiedzi na pytania wyborców mówią więcej, od uśmiechniętej twarzy.

Zestawienie obejmuje:

  1. Pytania do komitetów wyborczych zadane przez organizację Forum Rozwoju Olsztyna
  2. Uczestnictwo w debatach prezydenckich
  3. Dostępność i informacje na stronie internetowej
  4. Posiadanie bloga i strony na Facebooku

Wszystkie te elementy zostaną poddane ocenie, a na samym końcu wpisu zobaczą Państwo kto najbardziej zadbał o to, by wyborcy mogli bez problemów dotrzeć do informacji o kandydacie, kto nie unikał konfrontacji z mieszkańcami podczas debat i komu zależy na odpowiednim, jasnym zaprezentowaniu swojej osoby.

1. Pytania do komitetów wyborczych zadane przez organizację Forum Rozwoju Olsztyna.

Forum Rozwoju Olsztyna jest jedną z olsztyńskich organizacji pozarządowych, która bardzo aktywnie angażuje się w życie miasta. Zorganizowali oni debatę prezydencką, przygotowali podsumowanie sześciu najistotniejszych głosowań Rady Miasta i wysłali do komitetów wyborczych pytania o tematyce kulturalno-społecznej, ekonomicznej i komunikacyjnej.

Przyszły prezydent Olsztyna musi umieć nawiązać dialog ze stowarzyszeniami. Jeżeli nie odpowie na pytania zadane przez organizację pozarządową, to przeciętny obywatel tym bardziej nie otrzyma potrzebnych informacji. To bardzo ważny przykład traktowania zainteresowanych programem wyborców. Wyjątkowe oburzenie budzi odpowiedź na pytania komitetu „Olsztyn Nasz Dom” (nie wystawili kandydata na prezydenta), który poinformował, że nie ustosunkuje się do pytań m.in. dlatego, że nie dotyczą one istotnych problemów Olsztyna, co jest wyrazem buty, chamstwa oraz braku poszanowania nie tylko dla FRO, ale też mieszkańców miasta. Pytania i odpowiedzi dostępne są: tutaj.

Na pytania komitetu odpowiedzieli:

-Andrzej Ryński (+1)

-Piotr Grzymowicz (+1)

-Andrzej Maciejewski (+1)

-Anna Wasilewska (+1)

Odpowiedzią nie zaszczycili:

-Iwona Arent (-1)

-Czesław Małkowski (-1)

-Marcin Adamczyk (-1)

Osoby, które nie odpowiedziały na pytania organizacji otrzymują punkt ujemny, bo umiejętność odniesienia się do problemów wyborców (nawet najnudniejszych) jest niezbędna, jeżeli chodzi o przeprowadzenie dobrej kampanii i przekazanie informacji. Równie ważna jak uczestnictwo w debatach.

2. Uczestnictwo w debatach prezydenckich

W Olsztynie zorganizowano całą serię debat wyborczych. Poniżej przedstawiam, którzy kandydaci brali udział w najważniejszych debatach, organizowanych przez: FRO, TVP Olsztyn, Gazetę Wyborczą, Gazetę Olsztyńską i Radio Olsztyn. Uczestnictwo w takim wydarzeniu pozwala mieszkańcom porównać odpowiedzi pretendentów i zobaczyć jak bardzo są zainteresowani przekazaniem wyborcom swojego programu. Dlatego za brak obecności na którejkolwiek z debat, również będą odejmowane punkty.

Debata zorganizowana przez Forum Rozwoju Olsztyna:

Uczestniczyli:

-Marcin Adamczyk (+1)

-Andrzej Maciejewski (+1)

-Andrzej Ryński (+1)

-Anna Wasilewska (+1)

Obecnością nie zaszczycili:

-Piotr Grzymowicz (-1)

-Iwona Arent (-1)

-Czesław Małkowski (-1)

Debata zorganizowana przez TVP Olsztyn:

-Obecni byli wszyscy kandydaci (+1)

Debata zorganizowana przez Gazetę Wyborczą:

-Obecni wszyscy kandydaci (+1) poza…

-…Czesławem Małkowskim (-1)

Debata zorganizowana przez Gazetę Olsztyńską:

-Obecni wszyscy kandydaci (+1) poza…

-…Marcinem Adamczykiem (-1)

Debata zorganizowana przez Radio Olsztyn:

-Obecni wszyscy kandydaci (+1) poza…

-…Czesławem Małkowskim (-1)

3. Dostępność i informacje na stronie internetowej

Najlepszym źródłem informacji udostępnianych przez kandydata jest strona wyborcza jego komitetu. To tam w pierwszej kolejności skieruje się internauta, chcący dowiedzieć się czegoś o programie pretendenta, jego przeszłości i dalszej formie kontaktu. Dobra strona internetowa to podstawa. Sprawdziłem portale komitetów wyborczych tak jak przeciętny użytkownik sieci – pospiesznie, powierzchownie, chcąc jak najszybciej wyłapać potrzebne informacje. Nie zagłębiałem się w linki. Jako wyborca chcę mieć prostą, łatwo dostępną treść, która pozwoli mi zdecydować. Sprawdzałem, czy na stronie jest: opis kandydata, program wyborczy, numer telefonu i adres e-mail oraz rejestr wpłat i kredytów na kampanię wyborczą (zgodnie z Kodeksem Wyborczym – obowiązkowy). Dodatkowo starałem się sprawdzić czy jakiś komitet nie stworzył odpowiedniej platformy wyborczej dla mieszkańców Olsztyna, na której mogliby się wymieniać opiniami, zadawać publicznie pytania do kandydatów lub publikować swoje opinie. Niestety, żaden z kandydatów nie pomyślał o udostępnieniu wyborcom takiej możliwości. Wspólny wpływ na kształt kampanii, dyskusje z internautami i pozwolenie, by głosujący mieli szansę coś zmienić lub skrytykować, na pewno byłyby mile widziane, biorąc pod uwagę, że większość pretendentów krytykuje obecną formę konsultacji społecznych.

Marcin Adamczyk:
http://www.komitetwyborczypsl.pl/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: JEST; numer telefonu i e-mail: JEST; informacje o wpłatach: BRAK) +3

Iwona Arent:
http://wybierzpis.org.pl/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: BRAK; numer telefonu i e-mail: BRAK; informacje o wpłatach: BRAK) +1

Piotr Grzymowicz:
http://kwwgrzymowicz.pl/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: JEST, numer telefonu i e-mail: JEST; informacje o wpłatach: BRAK) +3

Andrzej Maciejewski:
http://wybierzwolnosc.pl/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: JEST; numer telefonu i e-mail: BRAK; informacje o wpłatach: BRAK) +2

Czesław Małkowski:
http://cjmalkowski.pl/

(Opis kandydata: BRAK; program wyborczy: JEST; numer telefonu i e-mail: tylko numer telefonu; informacje o wpłatach: BRAK) +1,5

Andrzej Ryński:
http://rynski.pl/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: JEST; numer telefonu i e-mail: JEST; informacje o wpłatach: JEST) + 4 (Andrzej Ryński jako jedyny umieścił na swojej stronie dobrze wyeksponowane, pełne informacje o wpłatach i kredytach)

Anna Wasilewska:
http://wybory.platforma.org/

(Opis kandydata: JEST; program wyborczy: JEST; numer telefonu i email: BRAK; informacje o wpłatach: BRAK) + 2

4. Posiadanie bloga i strony na Facebooku

Skoro żaden z kandydatów nie stworzył osobnej platformy do konsultacji z mieszkańcami, to wypadałoby, by miał chociaż konto na Facebooku. Tutaj nie było zawodu, wszyscy posiadają swoją stronę na popularnym serwisie społecznościowym i otrzymują po jednym punkcie. Jedynie Andrzej Ryński otrzymuje pół punktu, bo chociaż posiada swoją stronę, to możliwością komentowania wpisów mogą się poszczycić tylko jego znajomi. Poniżej przedstawiam listę linków do facebookowych profili kandydatów:

Profile kandydatów na Facebooku:

Marcin Adamczyk
https://www.facebook.com/pages/Prezydent-Marcin-Adamczyk/459408557533012?fref=ts

Iwona Arent
https://www.facebook.com/IwonaArent?fref=ts

Piotr Grzymowicz
https://www.facebook.com/PrezydentOlsztynaPiotrGrzymowicz?fref=ts

Andrzej Maciejewski
https://www.facebook.com/KNPAndrzejMaciejewski?fref=ts

Czesław Małkowski
https://www.facebook.com/pages/Czes%C5%82aw-Jerzy-Ma%C5%82kowski/703094023105715?fref=ts

Andrzej Ryński
https://www.facebook.com/andrzej.rynski.31?ref=br_rs

Anna Wasilewska (PO)
https://www.facebook.com/anna.wasilewska.olsztyn?fref=ts

Popularne w świecie polityki są też blogi, na których kandydaci mogą codziennie dodawać wpisy o swoim codziennym życiu, zaletach, osiągnięciach i wydarzeniach. Pozwala to być wyborcom ciągle na bieżąco z działalnością tych osób. Ponadto, sam styl pisania mówi wiele: albo o umiejętnościach pisarskich pretendenta, albo o umiejętności doboru dobrego PR-owca. Swoje blogi prowadzi tylko trójka kandydatów: Iwona Arent (
http://www.iwona-arent.pl/
), Piotr Grzymowicz (
http://www.grzymowicz.pl/
) i Anna Wasilewska (
http://annawasilewska.eu/aktualnosci
), za co otrzymują oni dodatkowy punkt.

Na koniec, przed podaniem wyników, pragnę zaznaczyć, że nie oceniam treści przekazanej podczas debat, odpowiedzi na pytania lub za pośrednictwem strony internetowej. W przedstawionym zestawieniu w sposób subiektywny pokazuję tylko zainteresowanie kandydatów wyborcami, z wyjątkowym naciskiem na komunikację z pomocą sieci. Oceniam umiejętność przedstawienia swojego programu internautom, zapewnienia dodatkowych informacji i możliwości we współtworzeniu kampanii oraz otwartość na konfrontację – z przeciwnikami oraz wyborcami.

Wyniki prezentują się następująco:

6. Czesław Małkowski: 0,5 punktu (wynik skandaliczny, wskazujący na kompletny brak zainteresowania najprostszą komunikacją z użytkownikami sieci oraz strach przed otwartą konfrontacją na argumenty. Czesław Małkowski nie był obecny na wielu debatach i nie nadesłał odpowiedzi na pytania FRO)

5. Iwona Arent: 5 punktów (pani Arent nie nadesłała odpowiedzi na pytania FRO i nie uczestniczyła w organizowanej przez organizację debacie, bo wolała stać u boku prezesa Kaczyńskiego podczas konwencji PiS. Strona jej komitetu pozostawia wiele do życzenia)

4. Marcin Adamczyk: 6 punktów (pan Adamczyk nie uczestniczył w jednej z ważnych debat, nie nadesłał też odpowiedzi na pytania FRO)

3. Andrzej Maciejewski i Piotr Grzymowicz: 9 punktów (Piotr Grzymowicz nie uczestniczył w spotkaniu FRO, ale za to nadrobił prowadzeniem bloga, na którym prezentuje swoje opinie. Andrzej Maciejewski był na wszystkich ujętych w zestawieniu debatach i wykazywał się na nich ogromną kulturą oraz szacunkiem dla wyborców. Obydwaj panowie odpowiedzieli na pytania FRO)

2. Anna Wasilewska: 10 punktów (powiem szczerze, że nie spodziewałem się tak wysokiego miejsca kandydatki PO. Jednak odpowiedziała ona na pytania FRO, uczestniczyła we wszystkich debatach i prowadzi swojego bloga. Zasłużyła dzięki temu na drugie miejsce)

1. Andrzej Ryński: 10,5 punktu (zwycięzca rankingu. Jako jedyny umieścił na swojej stronie informacje o wpłatach sympatyków i kredytach. Uczestniczył we wszystkich debatach i bardzo szczegółowo odpowiadał na pytania zadane przez FRO. Wydaje się najbardziej zaangażowanym w kontakt z wyborcami kandydatem)

Życzę powodzenia wszystkim kandydatom!

Scream Fortress 2014 – sumeryjskie bóstwo Bonzo, japońska mafia i bitwy samochodzików

Historia jest taka. Potężny czarnoksiężnik Merasmus postanawia wyprawić karnawał na Halloween. Jak wiadomo, karnawały zostały wynalezione przez starożytnych Sumerów, którzy podczas zabawy składali ofiary Bonzo, Złemu Cyrkowemu Bóstwu. To typ rytuału idealnie pasujący do prawdziwego, niegodziwego maga, czyż nie? Niestety coś nie wypaliło w momencie, gdy wielki Lunapark miał już wystartować. Wszystkie wtyczki włączone. Posągi namaszczone krwią dziewicy (czarnoksiężnik użył swojej, która ma certyfikat czystości). Jedyny problem to samo miejsce w którym została wybudowana konstrukcja. Prawdziwy karnawał czystego zła powinien się odbywać na cmentarzysku. Dlatego Merasmus postanowił ładnie zaprosić dwie grupy najemników do swojego lunaparku… by zalali go swoją krwią oraz zasłali trupami!

Scream Fortress to aktualizacja dodawana do gry Team Fortress 2 w każde Halloween. Mieliśmy już pełną zaklęć Piekielną Wieżę przez którą przepychaliśmy Blutarcha i Redmonda Mannów, polowanie na Merasmusa, walkę z Monoculusem, nawiedzoną posiadłość chronioną przez Bezgłowego Bezkonnego Jeźdźca i bitwę najemników w wiejskich klimatach. W tym roku Valve zaprosiło nas do zabawy podczas Karnawału Masakry.

W aktualizacji znalazło się: 50 przedmiotów kosmetycznych, 6 nowych achievmentów, przemodelowana halloweenowo mapa Doomsday, przedmiot „Necro Smasher” dla wszystkich klas, nowy soundtrack („Misfortune Teller”), nowy komiks („Blood Money”) i trzy mini-mapy z gokartami (gokarty również zostały wynalezione przez starożytnych Sumerów). Pojawiła się też nowa jakość przedmiotów, Strange Haunted, która pozwala zliczać ilość zwycięstw podczas karnawału.

Mapa Carnival of Carnage – „nawiedzona” wersja mapy Doomsday, która nie cieszy się zbytnią popularnością na większości serwerów. Zadaniem graczy jest ukradnięcie walizki pełnej biletów i zaniesienie jej na specjalny podnośnik, umożliwiający wstęp na Największy Na Świecie Tester Siły (tak naprawdę bilety uruchamiają „pułapkę” Merasmusa przenoszącą graczy do innego wymiaru). Podczas rozgrywki czarnoksiężnik rzuca czary, które sprawiają, że gracze mogą pływać w powietrzu, mają wielkie głowy lub są ograniczeni tylko do broni do walki wręcz. Mapa jest całkiem ciekawa, wygląda ładnie i umieszczono na niej zabawne plakaty „minigier”. Momentami człowiek ma wrażenie, że jest tego wszystkiego aż za dużo przez co nie może się całkiem skupić na rozgrywce. Zawiodłem się nieco na ilości zaklęć jakich używa Merasmus (na mapie Ghost Fort jest ich aż dziewięć, tu tylko trzy). Rozczarowująca jest też ilość wszelakich bugów z czego najbardziej irytującym jest możliwość wyjścia poza mapę. Parę rozstawionych w niedostępnych miejscach działek może naprawdę zepsuć całą rozgrywkę. Czasami, po zakończeniu tury i przeniesieniu do innego wymiaru, gracze pozostają na poprzedniej mapie, co uniemożliwia zakończenie rozgrywki.

Gokarty – po zwycięstwie którejś z drużyn, Merasmus ma wystarczająco mocy by przenieść graczy do innego wymiaru, gdzie będą ze sobą walczyli jeżdżąc gokartami. System wykorzystuję mechanikę podobną do serii Super Smash Bros., ale zamiast punktów życia mamy procenty, które wskazują na to jak bardzo auto jest wrażliwe na odpychanie przez inne pojazdy. Możemy zostać przeniesieni na trzy rodzaje minimap: Spadające Platformy (gracze muszą utrzymać się na platformach, których liczba ciągle maleje), Gokartowa Piłka Nożna (mecz w którym gracze muszą trzykrotnie wbić wielką piłkę do bramki przeciwnika) i Kolekcjonerzy Kaczek (jak sama nazwa wskazuje, gra polega na kolekcjonowaniu kaczek. Drużyna, która jako pierwsza zdobędzie 200 kaczek wygrywa). Minigry dość szybko się nudzą, tym bardziej, że są, podobnie jak mapa Carnival of Carnage, najeżone bugami, uniemożliwiającymi momentami rozgrywkę. Sam pomysł na zabawę z samochodzikami był fajny, a mapy od strony wizualnej prezentują się ładnie, ale brakuje czegoś, co by sprawiło, że będzie to coś więcej poza jeżdżeniem na ślepo w te i wewte (tak wygląda większość gier na planszach z kaczkami i piłką nożną).

Przedmioty kosmetyczne – pakiet 50 nowych przedmiotów umożliwiających zmianę wyglądu postaci jest, tak samo zresztą jak cała reszta aktualizacji, fajny, ale nie zachwycający. Mamy kupę ciekawych ubrań i nakryć głowy, chociaż nie znalazłem żadnego przedmiotu, który wyjątkowo by mi się spodobał. Valve dało graczom możliwość zdobycia paczki z trzema, losowymi częściami stroju (właściwie to wystarczy zagrać podczas Halloween by ją otrzymać). Bardzo miło z ich strony.

Misfortune Teller” i głos Merasmusa – soundtrack Misfortune Teller przez wielu uważany jest za straszliwie irytujący. Mi wydaje się, że jest całkiem niezły. Ładne zmiany tempa, świetne odzwierciedlenie nowej mapki, nie mogę narzekać. Jednak tym, co naprawdę ubarwia Scream Fortress 2014 są komentarze Merasmusa podczas rozgrywki. Czarnoksiężnik zagrzewa obie drużyny do walki, opowiada o swoich problemach z japońską mafią (jest jej dłużny 12 000$), rzuca zabawne komentarze o sumeryjskim bóstwie Bonzo albo ogłasza, że jest lepszy od Gandalfa (bo potrafi rzucać czary zamieniające głowy w balony). Nolan North, który podkłada głos Merasmusa, wykonał kawał dobrej roboty, a jego teksty są zdecydowanie najfajniejszą i najlepiej zrobioną częścią aktualizacji.

Ogólnie wyszło jak zawsze – przeciętnie, mogło być lepiej. Carnival of Carnage po dwóch godzinach grania zaczyna się nudzić, a bugi wykorzystywane z lubością przez graczy sprawiają, że gracz ma ochotę powrócić do starych map, które są lepiej dopracowane. Zabrakło szlifu i lepszej pracy testerów, co sprawiło, że aktualizacja wydaje się niedokończona, niepełna. Gokarty nie są tak szałowe jak na początku mogło się wydawać, a z czasem zaczynają nawet irytować (szczególnie mapka z kaczkami wydaje mi się nudna). Ale za to jest Nolan North i jego świetne monologi…